Gazeta Olsztyńska- Elżbieta Mierzyńska- e.mierzynska@gazetaolsztynska.pl, 2006-04-07
A pomoc w gospodarce?
Określenia „absurd" i „chore prawo" brzmiały najsilniej w opiniach wygłaszanych podczas ósmej debaty z cyklu „Żyć Polską”, organizowanej w Olsztynie przez Stowarzyszenie „Mała Ojczyzna”, a prowadzonej przez parę dziennikarzy Gazety Olsztyńskiej i Radia Olsztyn.
Wśród gości spotkania zabrakło przedstawicie ta firmy MMI (podobno nie odpowiadały terminy), której sytuacja zainspirowała do rozmów o systemie wspierania biznesu w regionie. Natomiast obecni w dyskusji stworzyli dość zwarty blok opinii, kierowanych w stronę jednej osoby - prezydenta Olsztyna, który w związku z częstym omawianiem rozmaitych kwestii aż zachrypł.
Wszystko zaczęło się od tego, że jednej z wizytówkowych firm w regionie - MMI - grozi likwidacja i zwolnienie J37 osób. Prezydent Olsztyna ruszył z odsieczą - według uczestników debaty — jak dobry wujek. W zamian za uratowanie miejsc pracy zaproponował spółce umorzenie zaległych wobec miasta podatków. Powstało pytanie o to, co charakteryzuje działanie „dobrego wujka". Pomoc czy przywilej? „Wujek" twierdził, że to program, który akceptuje Bruksela.
— Nasz program pomocy przedsiębiorstwom został zatwierdzony przez Komisję Europejską — mówi Czesław Jerzy Małkowski, — Proszę. Mamy uchwały rady miejskiej w sprawie zwolnienia z podatków od nieruchomości i w sprawie ustalenia pomocy regionalnej dla przedsiębiorstw. Komisja UE u/nuta program pomocy za zgodny z traktatem Wspólnoty Europejskiej. Z tego skorzysta Michelin, są rozmowy z LG- Z tego programu będzie można skorzystać w momencie tworzenia Olsztyńskiego Parku Technologicznego.
Na dowód tego, że Olsztyn jest miastem dobrze zarządzanym prezydent podał, że mamy ponad 44 miliony nadwyżki operacyjnej. W roku 2001 było tylko niecałe 2 miliony. Olsztyn po raz pierwszy od kilkunastu lat nie ma deficytu — ma natomiast ponad 5 milionów nadwyżki budżetowej. Po raz pierwszy ma wolnych środków 33 miliony. —To jest rewelacja! — sumował prezydent Małkowski, dodając także, że bezrobocie spada trwale i wynosi obecnie 9 procent .
Na argument Wojciecha Groteckiego z Unii Polityki Realnej, że „bezrobocie spadło, bo ludzie do pracy w Anglii wyjechali", prezydent podał wskaźniki wzrostu miejsc pracy dzięki firmom Alfa, Macro Cash, Michelin, Indykpol, Mebelplast.
Marek Kołakowski, prezes zarządu Mebelplast, zwrócił uwagę, że gospodarkę wykańcza niekorzystny dla nas kurs euro, ustalony na poziomie chroniącym zachodnie rynki przed nadmiarem naszych towarów. Przypomniał, że firma,którą budował od podstaw, zaczynając w 1988 roku od jednego pracownika, dzisiaj zatrudnia 650 ludzi. I ma się moja firma dobrze, chociaż wpływy w porównaniu do 2004 roku za 2005 przy sprzedaży na poziomie 18 milionów euro są o półtora miliona euro mniejsze. O tyle mniej mam na dalszy rozwój firmy. Wracając do euro - kurs, który jest dzisiaj, mieliśmy w 2002 roku. Minęły cztery lata, wszyscy po własnych portfelach wiemy, że koszty funkcjonowania znacznie wzrastały natomiast przychody się zmniejszały. Gdzieś w gazecie przeczytałem, że trzeba więcej sprzedawać na rynku polskim. Ktoś, kto tak mówi, nie ma zielonego pojęcia o tym, że rynek polski jest w stanie wchłonąć zaledwie 20 proc. produkowanych mebli w Polsce! A to znaczy, że 30 proc. musi być wyeksportowanych. Jeśli zatem pan prezydent chce pomagać firmom, którym grozi likwidacja, to zapytam, a dlaczego nie firmom, które chcą się rozwijać? Pierwszy stanę w kolejce po takie wsparcie.
— Chodzi o racjonalny system pomocy, a nie populizm — zaznaczał prezydent Małkowski. — Ale nie jest łatwo oto przy chorym prawie . Dzisiaj możemy zwiększyć ilość miejsc pracy w Michelin. Trzeba dodać tej firmie kilkadziesiąt hektarów gruntu. Tylko że większość tego terenu to własność ANR. Mogę przygotować tyle samo gruntu na wymianę, ale prawo nie zezwala. Rolnik spod Kielc może zostawić dwa hektary, przejechać do nas i od ANR dostanie swoje hektary w drodze zamiany, a samorząd podobnego działania dokonać nie może. Musimy mieć specjalną strefę ekonomiczną! I wtedy mogę dokonać wymiany. Ile czasu się marnuje na strefy i procedury!
Przewodniczący rady miasta i znany przedsiębiorca Zbigniew Dąbkowski akcentował brak pomocy dla małych i średnich firm.- Michelin funkcjonuje w specjalnej strefie ekonomicznej. A dlaczego nie funkcjonują tam małe i średnie przedsiębiorstwa? — pytał przewodniczący Dąbkowski. — Dlaczego tylko duża firma ma wsparcie? Bo utworzy ponad 500 miejsc pracy? Mniejsi przedsiębiorcy mogą dać w sumie więcej niż 500 miejsc, bo każdy może utworzyć 5-10 stanowisk. I oni nie będą narażeni na koniunkturę gospodarczą światową, będą zależeć wyłącznie od gospodarki lokalnej. Każdy lokalny przedsiębiorca, jak każdy człowiek urodzony i wychowany tutaj, jest silnie emocjonalnie związany z tym regionem. To wpływa na zaangażowanie, na determinację. Bo popatrzmy na duże korporacje z kapitałem zachodnim — one idą tam, gdzie jest większy i prosty zarobek. Nie będzie w nich determinacji, żeby tu zostać i szukać rozwiązań. Determinacja jest u mnie, u Marka Kołakowskiego, u Henia Kamińskiego, ale nie będzie jej w takich firmach jak MMI.
Ale są tam ludzie — przypominał prezydent Małkowski. — Jeśli nie pomożemy tej firmie, to ludzie stracą pracę i przyjdą do mnie po zasiłek.
Panie prezydencie, powstaje nowa strategia Olsztyna — mówił Zbigniew Dąbkowski. — W analizach do słabych stron zaliczono brak samorządu gospodarczego i brak pozytywnych relacji między samorządem a przedsiębiorstwami. Dlatego trzeba przyjąć program pomocy małym i średnim firmom i powinien on uwzględniać: fundusze poręczeń kredytowych, możliwość zawierania długoletnich dzierżaw, miejsca w planie zagospodarowania przestrzennego, wiele jeszcze innych rzeczy potrzeba — ucinał prezydent. — Nie tylko poprawy wymaga Ustawa o planowaniu przestrzennym, ale i Ustawa o ochronie środowiska, czy Ustawa o zamówieniach publicznych. Czy wyobrażacie sobie na przykład, że budowa dróg jest niemożliwa w pobliżu lasu w okresie od kwietnia do października, bo płoszy się ptaszynę?!
To jest bonus
Wojciech Grotecki z U PR wszedł w dyskusję stwierdzeniem w stronę prezydenta, że bycie dobrym wujkiem za cudze pieniądze jest najprostsze. — Pan prezydent powinien działać w sytuacji, w której nie musi zajmować się gospodarką Pan prezydent powinien jedynie zajmować się oszczędnym gospodarowaniem pieniędzmi podatników. Jeśli stworzymy precedens w postaci pomocy dla MMI, to zaraz znajdzie się ktoś, kto też jej zechce.
—A umorzenie podatku to kropla w morzu, która nie zdecyduje o tym, że firma zostanie tub nie — podkreślał Marek Kołakowski. — Nie zapomnijmy, że MMI funkcjonowały jako podmiot zagraniczny, który wszedł do Polski i działał przez 10 lat jadąc na zwolnieniach podatkowych, I teraz, gdy zwija żagle my jeszcze powiemy „proszę bardzo, dajemy wam bonus”. To jest absurd!
Burzliwą dyskusję studził wyważony ton wypowiedzi Henryka Kamińskiego, prezesa Warmińsko-Mazurskiego Klubu Biznesu, dla którego nie tyle rodzaj zainwestowanego kapitału się liczył, co potencjał w ludziach.
— Nie ma u nas doliny krzemowej, ale jest dolina przetwórstwa drewna. Zróbmy, co się da, aby ludzi nie tracili pracy w tej branży, Niech raczej przechodzą płynnie z firmy do firmy, ale niech nie opuszczają kraju w poszukiwaniu pracy. Nie traćmy fachowców.
Spokojnie dyskusji nie udało się jednak zamknąć, zwłaszcza gdy Marek Kołakowski powiedział; — W tym regionie mamy najdroższą sosnę w Polsce i to jest tworzenie klimatu przez państwo w postaci Lasów Państwowych! W sytuacji, gdy my nie mamy surowca, kiedy dotyka nas kurs euro. Lasy Państwowe winduje ceny i żądają przedpłat. IKEA, gdy wejdzie w ten region, wyrżnie w pień nie tylko lasy, ale i miejsca pracy w małych firmach — zniknie kilkaset rodzinnych tartaków! A my dajemy IKEI na 10 lat gwarancje dostawy surowca? To jest pomoc dla lokalnej przedsiębiorczości?!

