Möbelmarkt- FS, 2004-01-01
Dobrze przygotowany na Europę
Polska branża meblarska oczekuje po członkostwie w Unii Europejskiej kolosalnego gospodarczego rozwoju. Młode polskie przedsiębiorstwa, eksportujące od lat do krajów Unii Europejskiej, są przygotowane na Europę. Jednym z tych młodych przedsiębiorców jest Marek Kołakowski, właściciel fabryki mebli tapicerowanych Mebelplast w Olsztynie. MÖBELMARKT przeprowadził z nim rozmowę.
MÖBELMARKT: Jak ocenia Pan dzisiejszą sytuację polskiej branży meblarskiej?
Kołakowski: Całkiem ogólnie można powiedzieć/ że polska branża meblarska przechodzi właśnie dobry okres. Znajduje się obecnie na pierwszym miejscu polskiego bilansu eksportowego. Meble są zatem znów artykułem eksportowym numer jeden. Zależy to oczywiście od kursu złotego w stosunku do euro, bo jeśli chodzi o ilości eksportowanych towarów, to nie zanotowano tu aż takiego wzrostu.
MÖBELMARKT: Pan i Pańskie przedsiębiorstwo działacie od lat czynnie na zachodnioeuropejskim rynku, odnosząc sukcesy. W maju 2004 Polska stanie się sama członkiem Unii Europejskiej. Jakie zmiany przyniesie ten fakt dla branży meblarskiej w Polsce?
Kołakowski: Tak, co tak bardzo zmieni się dla Polski po naszym wystąpieniu do Unii Europejskiej? Wiele firm jest dobrze przygotowanych na Unię Europejską. Jednakże firmy te - do których zaliczam także moje przedsiębiorstwo Mebelplast - są właściwie już od lat aktywne na rynkach krajów Unii Europejskiej i dużo do nich eksportują. Różnica dla tych firm polegać będzie właściwie tylko na tym, że po tym jak zniesione zostaną granice, komunikacja pomiędzy naszymi Państwami będzie wyraźnie sprawniejsza i dużo łatwiejsza. Dla innych firm, tych nie tak dobrze przygotowanych i zorganizowanych, które także niewystarczająco dużo zainwestowały pojawią się na pewno kłopoty. Myślę tak dlatego, gdyż zapewne wpłynie do Polski dużo kapitału z firm zagranicznych, chcących wykorzystać niższe wynagrodzenia w porównaniu do tych w Holandii, Austrii czy Niemczech. Produkcja w Polsce rozwinie się jeszcze bardziej, ponieważ firmy będące już wcześniej w Unii Europejskiej będą chciały wkroczyć ze swoja produkcją do Polski. Właśnie dlatego firmy, które nie przygotowały się w porę, będą miały duże problemy. Mam tu na myśli tzw. „firmy garażowe", które ukierunkowane są tylko na cenę, a takie słowa jak jakość, serwis, zorientowanie na klienta czy tworzenie nowych modeli nie figurują w polityce ich firmy.
Kołakowski: Mam nadzieję, że istnieje możliwość bliższej współpracy i kooperacji pomiędzy firmami meblarskimi z zachodu a firmami meblarskimi z Polski czy też z innymi partnerami z nowej Unii Europejskiej. Myślę, że może także dochodzić do fuzji. Dzięki temu rynek stanie się bardziej uporządkowany, a poszczególne firmy staną się jeszcze silniejsze,, dzięki skoncentrowanej, korzystniejszej produkcji i z drugiej strony dzięki bardziej przemyślanej stronie marketingowej. Mniejsze przedsiębiorstwa będą miały wtedy jeszcze trudniej, aby przetrwać. Przede wszystkim na międzynarodowej arenie. Poza tym trzeba koniecznie wziąć też pod uwagę bardzo silną konkurencję z bliskiego wschodu, w szczególności mam tu na myśli Chiny. W tym wypadku ważnym aspektem dla Polski jest fakt, że nie można z nimi konkurować niższymi wynagrodzeniami tylko takimi aspektami jak serwis, wysoka jakość, punktualność dostaw itd.
MÖBELMARKT: Jak wygląda sytuacja gospodarcza przedsiębiorstw działających na polskim rynku meblarskim?
Kołakowski: Mówiąc bardzo ogólnie, dzięki osłabieniu się kursu złotego w stosunku do kursu euro sytuacja naszej branży meblarskiej stała się w ostatnich miesiącach znacznie lepsza. Zwłaszcza dla firm, które są bardzo silnie zaangażowane w eksport. W czasie kiedy złotówka utrzymywała swoją silną pozycję, wielu firmom wiodło się nie najlepiej. Wszystkie przedsiębiorstwa eksportujące, nie tylko te z branży meblarskiej zanotowały duże straty. Poprawa kursów walutowych nadeszła do nas na szczęście w odpowiednim czasie. Dzięki temu wiele przedsiębiorstw przetrwało letnią dziurę finansową.

MÖBELMARKT: Czy i branża meblarska miała wtedy duże problemy?
Kołakowski: Tak, oczywiście. Zakłady, które pracowały bez właściwego planowania i żyły z dnia na dzień, nie miały żadnej szansy na zrobienie zapasów zatem i na odłożenie kapitału finansowego, aby móc przetrwać trudny okres i mieć szanse na dalszy rozwój. Były oczywiście zakłady, przede wszystkim te małe, które tego okresu nie przetrwały.
MÖBELMARKT: A jak wyglądała sytuacja na przykładzie Pańskiego przedsiębiorstwa Mebelplast?
Kołakowski: Silny kurs złotego przysporzył i nam w ostatnich dwóch latach sporych kłopotów. Ponadto w naszym zakładzie przytrafiła nam się w grudniu 2002 roku ogromna katastrofa pożarowa, gdzie spłonęło 50% naszych trwałych środków. Pasywa udało nam się uratować. To był dla nas ciężki okres. Pomimo tego przetrzymaliśmy jednak i przy skumulowaniu wszelkich sił udało nam się punktualnie dostarczyć towar. Braki były niewielkie, dzięki czemu zyskaliśmy dodatkowo na zaufaniu naszych klientów. Ponadto rozłożenie zleceń tak się ułożyło, że rok 2003 okazał się dla nas korzystny. Nie mieliśmy też praktycznie letniego zastoju. To wszystko sprawia, że jestem dumny z naszych możliwości i przede wszystkim z możliwości naszych pracowników.
MÖBELMARKT: Polski przedsiębiorca chcąc osiągnąć sukces w zachodniej Europie musi brać wiele aspektów pod uwagę. Co może Pan poradzić swoim polskim kolegom?
Kołakowski: Trudno mi udzielić jakiejś szczególnej rady. Jako przykład mogę za to podać jakie kroki podjęła firma Mebelplast, aby osiągnąć sukces w Niemczech oraz w graniczących Państwach czyli Austrii, Szwajcarii, Holandii i Belgii. Trafną decyzją było pokazanie się pod koniec września 2003 roku na targach Oberfranken. Mieliśmy duże stoisko powierzchni blisko 1800 m2. Dzięki temu mieliśmy możliwość pokazania/ wystawienia dużej części naszej oferty. Ta ogromna oferta była zaskoczeniem także dla naszych klientów, z którymi współpracujemy już od lat i została bardzo pozytywnie przyjęta. Jest to znacząca różnica czy pokażę klientowi gruby katalog z wieloma modelami czy też umożliwię mu obejrzenie mebli w naturze na dużej, dobrze wyposażonej powierzchni.
MÖBELMARKT: Czy spodziewa się Pan, że po wstąpieniu do Unii Europejskiej nasili się wędrówka/ emigracja polskich jak również zagranicznych przedsiębiorców do krajów, gdzie płace będą niższe tzn. na Ukrainę, do Rosji, Rumunii czy też w region Kaliningradu. Kołakowski: Całkowicie nie można tego wykluczyć. Można zauważyć, że wszystkie duże firmy czyli wiodący producenci branży meblarskiej silnie rozglądają się za nowymi miejscami produkcyjnymi w krajach, gdzie place są niże, a to dlatego, że ukierunkowani są na tani produkt. Z jednej strony jestem w stanie ich zrozumieć, ale z drugiej strony należy także wiedzieć, że w większości polskich przedsiębiorstw drzemią duże rezerwy, które można zrelacjonować. Nie wszystkie zostały wyczerpane.
MÖBELMARKT: Na jakim miejscu produkcyjnym koncentruje się Pan jako nowy obywatel Unii Europejskiej?
Kołakowski: Osobiście koncentruję się na polepszeniu organizacji w moim przedsiębiorstwie, na zwiększeniu możliwości i racjonalizacji. Moją przyszłość widzę tu w Polsce, nie w Kaliningradzie czy na Ukrainie. Dalej będę produkował tu w północnej Polsce.

MÖBELMARKT: Jak właściwie tego dokonaliście, że firma Mebelplast w tak krótki czasie poradziła sobie z problemami spowodowanymi pożarem w grudniu 2002 i przywróciła swoją normalną produkcję, a nawet ją powiększyła?
Kołakowski: Nasza początkowo bardzo ciężką sytuację postanowiliśmy wykorzystać tak, aby zbudować jeszcze lepszą i jeszcze nowocześniejszą produkcję. Aby zbudować nowoczesny zakład produkcyjny wykorzystaliśmy możliwości jakie dawały nam korzystny kurs waluty, ubezpieczenie i zainwestowany kapitał, ponadto zaciągnęliśmy dodatkowe kredyty. Spłaciliśmy już koszty pierwszego dużego zakładu i w nim ruszyła już pełna produkcja. Druga hala produkcyjna zintegrowana z biurami administracyjnymi buduje się tu w Olsztynie i do końca stycznia 2004 powinna być skończona. Kiedy wszystko będzie skończone, nowoczesne wyposażenie umożliwi nam dobrą produkcję.
MÖBELMARKT: Jeszcze raz powracając do tematu zachodnioeuropejskich rynków i zaangażowania polskich przedsiębiorców. Która drogę obrał Pan?
Kołakowski: Aby móc celnie trafić w rynek Niemiec, Holandii czy Belgii trzeba się na nich prezentować, mieć własne biura handlowe, najlepiej z ekstra zatrudnionymi przedstawicielami handlowymi. Na przykład my zdecydowaliśmy się przed rokiem, aby znaleźć własnych przedstawicieli handlowych w Niemczech i Holandii, którzy działaliby z naszego ramienia. Jesteśmy z tego kroku bardzo zadowoleni. Dzięki naszemu przedstawicielstwu w Holandii, nasze obroty na rynkach Beneluxu wzrosły dwukrotnie i to pomimo tego, że mamy tam całkiem nową strukturę klientów. Także sytuacja w Niemczech jest pozytywna, naszym przedstawicielom pod kierownictwem Pana Herwiga Büllinga idzie znakomicie. I co jest bardzo istotne: mamy dużo lepszy kontakt z naszymi klientami, możemy ich dużo lepiej i sprawniej niż z Polski obsługiwać, dzięki czemu dużo szybciej możemy reagować na ich życzenia. Ku zadowoleniu klientów dużo sprawniej i lepiej możemy rozwiązywać problemy, które przecież zawsze mogą się zdarzyć. Pomimo, że nasz dział obsługi klienta tu na miejscu w Olsztynie włada językiem niemieckim i angielskim, to jednak jest to różnica, kiedy ktoś na miejscu może się szybciej kontaktować z klientem.
MÖBELMARKT: Jeszcze raz wróćmy do poziomu zarobków w Polsce. Czy nie należałoby się spodziewać, że tutejsze zarobki wrosną w ciągu najbliższych dwóch lat?
Kołakowski: Nie uważam, że stanie się to w ciągu najbliższych dwóch lat. Naturalnie, zarobki wzrastają sukcesywnie każdego roku, jednak to samo dzieje się w krajach dzisiejszej Unii Europejskiej. Może nie stanie się to tak szybko, bo różnica jest tak duża, że może to trwać 10 lub nawet 15 lat zanim zarobki we „wschodniej" i „zachodniej" Unii Europejskiej się wyrównają, więc Polska będzie również w przyszłości ważnym i korzystnym miejscem dla producentów, także w branży meblarskiej. wstecz